piątek, 18 sierpnia 2017

Edukacja - lekcja druga

Planuj zyski

Obligacje wydają się o tyle wdzięcznym obiektem inwestycji, że biorąc pod uwagę samo oprocentowanie można próbować precyzyjnie oszacować końcowy wynik z inwestycji. Nie zawsze jest to łatwe zadanie.

Jeszcze przed pierwszym zakupem obligacji inwestor stanie przed dylematem. Wybrać papiery bezpieczne i nisko oprocentowane czy może podjąć ryzyko i sięgnąć po wyższe odsetki?  Wiadomo bowiem, że zysk rośnie wraz z ryzykiem – taka zasada obowiązuje w gospodarce, na giełdzie i dotyczy także obligacji.

Ryzyko od dawna jest czymś wymiernym i inwestując w obligacje trzeba zdawać sobie z tego sprawę. Oznacza to, że zmieniające się warunki mogą wpływać na wycenę obligacji w obrocie na rynku wtórnym (na Catalyst) i niektórzy inwestorzy potrafią dostosowywać swój portfel do zmieniających się warunków, aby osiągać jak najlepsze rezultaty.  

Weźmy pod uwagę emitenta obligacji, którego sytuacja finansowa nie jest zbyt dobra, dlatego musi zaoferować wysokie oprocentowanie obligacji, by skusić inwestorów do ich zakupu. Załóżmy, że oprocentowanie dwuletnich obligacji wyniosło 15 proc., podczas gdy przeciętny zysk oferowany przez inne firmy sięga 10 proc. Zatem premia jest wysoka i skłoniła inwestorów o wyższej akceptacji ryzyka do wyłożenia pieniędzy. Dzięki pozyskanym środkom spółka kupiła nowe maszyny i obniżyła koszty produkcji, a z nadwyżek spłaciła drogi kredyt obrotowy. Jej sytuacja finansowa poprawiła się dzięki temu w ciągu jednego roku i jest teraz taka sama jak innych spółek, które zaoferowały obligacje o 10-proc. odsetkach.

Co dzieje się w takiej sytuacji z jej obligacjami? Ich cena rośnie, ponieważ inwestorzy, którzy początkowo nie chcieli ryzykować, teraz także chcieliby mieć je w portfelu (wszak oferują oprocentowanie znacznie wyższe niż średnie na rynku, a skala ryzyka już odbiega od średniej). Jeśli do ich wykupu pozostał rok, cena wzrośnie o 5 pkt proc.  (np. do 105 proc. wartości nominału), aby ich atrakcyjność względem innych dostępnych obligacji wyrównała się(ceny obligacji na Catalyst wyrażone są w wartości nominalnej, po której zostaną wykupione w dniu wygaśnięcia danej serii)). Zatem inwestor, który kupił obligacje rok wcześniej zainkasował 15 proc. odsetek i może dostać dodatkowe 5 proc. premii, jeśli sprzeda je teraz innemu inwestorowi. W sumie jego zysk wyniesie 20 proc. w rok – to dwa razy więcej niż zysk inwestorów, którzy nie chcieli podjąć ryzyka i kupić obligacji spółki, gdy ta znajdowała się jeszcze w trudnej sytuacji. Naturalnie nasz inwestor może także zatrzymać obligacje i otrzymać kolejnych 15 proc. należnych mu odsetek za kolejny rok.

Oczywiście tę hipotetyczną sytuację można także odwrócić i założyć, że spółka, która w momencie sprzedaży obligacji była firmą o wiarygodnych fundamentach finansowych, w miarę upływu czasu notowała słabsze wyniki finansowe i w rezultacie inwestorzy zaczęli się obawiać, czy odzyskają pieniądze, które jej pożyczyli w formie obligacji. Wówczas cena tych obligacji zacznie spadać i jest całkiem prawdopodobne, że spadnie poniżej wartości nominalnej.

Wahania cen obligacji nie należą w zwyczajnych sytuacjach do wysokich, dlatego spekulacja obligacjami nie jest tak pociągająca dla inwestorów lubiących ryzyko (i zyski) jak spekulacja akcjami. Ale warto pamiętać, że jest ona możliwa i od czasu do czasu praktykowana, nawet jeśli większość inwestorów na tym rynku preferuje strategię kup i trzymaj, w pełni zaspokajając swój apetyt na zyski otrzymanymi odsetkami.

Na ceny obligacji wpływ ma nie tylko zmieniająca się kondycja spółek, które je wyemitowały, ale także czynniki makroekonomiczne. Weźmy pod uwagę obligacje o zmiennym oprocentowaniu zależnym od stóp WIBOR. Jeśli stopa WIBOR rośnie (np. w wyniku wzrostu inflacji), rośnie także oprocentowanie obligacji. A to z kolei przyciąga chętnych do ich zakupu, topnieje natomiast liczba sprzedających – dzięki temu cena obligacji rośnie. Inaczej zachowają się obligacje o stałym oprocentowaniu – w miarę jak będzie rosło oprocentowanie obligacji o zmiennym kuponie, lub pojawiać się będzie atrakcyjna oferta na rynku pierwotnym – chętnych do trzymania takich obligacji będzie coraz mniej. Ich cena spadnie.

W odwrotnej sytuacji – gdy inflacja będzie spadała – wzrośnie atrakcyjność obligacji o stałym (a więc też niezależnym od inflacji) oprocentowaniu, zaś topnieć będzie atrakcyjność i oprocentowanie obligacji o zmiennym kuponie. Więcej na temat wpływu cen obligacji na wynik inwestycji w kolejnej części naszego poradnika "Jak zrozumieć ceny podawane w procentach".

Część trzecia: Ceny w procentach, zyski w złotych

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Emisje