piątek, 29 maja 2026

Newsroom

Dlaczego warto inwestować w obligacje?

| 13 maja 2015

Obligacje korporacyjne łączą w sobie najlepsze cechy inwestycji w lokaty i akcje oferując przewidywalną wysokość zysków z jednej strony, z drugiej zaś, są to zyski o satysfakcjonującym wymiarze.

Aby odpowiedzieć na tytułowe pytanie najłatwiej jest dokonać porównania między inwestycjami w obligacje i inne klasy aktywów.

LOKATY vs. OBLIGACJE

W tym zestawieniu na korzyść obligacji przemawia wysokość oprocentowania. W porównaniu do depozytów bankowych jest ono po prostu wyższe i to dwu- lub nawet trzykrotnie. Natomiast wspólne cechy inwestycji w lokaty i obligacje, to przewidywalność ostatecznego wyniku z inwestycji – a więc już na początku inwestycji znamy jej wynik końcowy. Z tym istotnym zastrzeżeniem, że na polskim rynku większość obligacji ma oprocentowanie zmienne, którego wysokość uzależniona jest od stopy WIBOR (według wzoru WIBOR plus marża). W przypadku oferty banków, lokaty ze zmiennym oprocentowaniem są w mniejszości. W tym rozwiązaniu kryją się zalety i wady. Zaleta jest oczywista – jeśli inflacja, a wraz z nią stopy procentowe rosną, to zyski z odsetek od obligacji także pną się w górę, zabezpieczając posiadaczy przed skutkami inflacji. Jeśli jednak inflacja i stopy procentowe spadają, to może się okazać, że lepszy jest jednak wybór stałego oprocentowania także oferowanego przez część emitentów obligacji (na Catalyst - rynku wtórnym do handlu obligacjami - ok. 13 proc. emisji ma stałe oprocentowanie). Zmienne oprocentowanie obligacji ma więc tę zaletę, że oferuje pewną stałą marżę (ponad WIBOR), co czyni inwestycję odporną na zmiany inflacji.

Lokaty mogą wydawać się instrumentem o tyle bezpieczniejszym, że w razie potrzeby depozyt zawsze można zerwać przed czasem, nawet jeśli wiązałoby się to z koniecznością utraty części lub nawet całości naliczonych odsetek. Tymczasem obligacji nie można od tak przedstawić do wykupu w wybranym przez siebie momencie (za wyjątkiem obligacji skarbowych, gdzie operacja ta jest dodatkowo płatna). Ale też, jeśli istnieje potrzeba wycofania środków, obligacje można po prostu sprzedać innemu inwestorowi, zwłaszcza jeśli są to papiery notowane na Catalyst. Co więcej, można je sprzedać po cenie wyższej od ceny nabycia, bowiem obligacje – w przeciwieństwie do lokat bankowych – mogą zmieniać wartość, choć z reguły w wąskim zakresie. Duże zmiany cen nie wchodzą w grę (pomijając sytuacje wyjątkowe), ponieważ z góry wiadomo, po jakiej cenie obligacje zostaną wykupione przez emitenta. Siłą rzeczy, cena rynkowa zawsze będzie oscylowała wokół wartości nominalnej, po której obligacje zostaną wykupione w ustalonym dniu. Jednak dodatkowy zysk rzędu 1,2 czy nawet 5 proc. jest realny do osiągnięcia w przypadku dobrych inwestycji. W wypadku sprzedaży obligacji ujawnia się jeszcze jedna zaleta w porównaniu z lokatami – oprocentowanie nie jest utracone. Odsetki naliczane są każdego dnia do obligacji – sprzedający otrzymuje obok ustalonej ceny sprzedaży także wszystkie naliczone do dnia transakcji narosłe odsetki. Zatem porównując kwestię wycofania się z inwestycji przed czasem, wychodząc z obligacji nie tylko nie narażamy się na utratę odsetek, ale mamy jeszcze szanse na dodatkowy zysk w przypadku osiągnięcia korzystnej ceny.

Oczywiście nie należy podchodzić do inwestycji w obligacje bezkrytycznie. Wyższy zysk – w porównaniu do lokat – wiąże się także z większym ryzykiem inwestycji. Ryzyko to nie dotyczy wprawdzie istotnych wahań cen – jak to jest w przypadku akcji – ale kupując obligacje należy przynajmniej rozważyć negatywny scenariusz upadłości emitenta. Dziś mało się o tym mówi, ale zakładając lokatę, także powinniśmy przeanalizować możliwość upadłości banku. Szukając zatem bezpiecznych inwestycji należy zwrócić uwagę na kondycję finansową emitenta oraz na wartość zabezpieczeń obligacji (jeśli takie są). Obligacje mogą być bowiem zabezpieczone dodatkowo (każda jest zabezpieczona całym majątkiem emitenta, ale można ustanowić zabezpieczenia dodatkowe) np. na nieruchomościach albo innych cennych aktywach należących do spółki.

W przypadku lokat bankowych dodatkowe zabezpieczenia nie są możliwe. Każda lokata do równowartości 100 tys. EUR jest w całości zabezpieczona gwarancjami Bankowego Funduszu Gwarancyjnego, ale dla jasności obrazu należy przypomnieć, że BFG dysponuje środkami pokrywającymi mniej niż 2 proc. depozytów od inwestorów indywidualnych zebranych w polskich bankach. Dla porównania jeden z emitentów obligacji, który ogłosił upadłość na początku 2012 r. miał aktywa wystarczające na spłatę połowy zaciągniętych długów. Zatem bezpieczeństwo inwestycji w obligacje jest sprawą indywidualnych warunków emisji i indywidualnej oceny inwestora.

AKCJE vs. OBLIGACJE

Inwestując w akcje inwestorzy liczą na wysokie zyski, ale muszą zgodzić się na dodatkowe ryzyko jakim są silne wahania cen akcji. Co więcej, większość z tych wahań – zwłaszcza krótkookresowych - nie ma związku z kondycją finansową spółki, której akcje posiadają, lecz są one wynikiem zmian nastrojów i trendów na rynkach światowych. Jeśli koniunktura na globalnych rynkach akcji jest sprzyjająca, zysk z inwestycji w akcje może być źródłem głębokiej satysfakcji. Jednak sytuacja odwrotna może być źródłem równie głębokiego rozgoryczenia i to nawet mimo trafnego wyboru spółki do portfela, która poprawia wyniki finansowe, podbija rynki itd.

Od tych wahań i rozterek wolni są inwestorzy, którzy zamiast akcji wybiorą do portfela obligacje. Źródłem ich zysku są bowiem warunki oprocentowania obligacji, a nie wahania cen. Oczywiście również zmiana notowań obligacji może przysporzyć dodatkowego zysku (ale właśnie dodatkowego, bo podstawowym są naliczane każdego dnia odsetki), jednak – jak napisano wyżej – ponieważ z góry znana jest cena, po jakiej obligacje zostaną wykupione w ustalonym dniu, z reguły wahania cen obligacji ograniczają się do kilku procent w ciągu całego „życia” obligacji.

Zatem wybierając obligacje do portfela wybieramy przede wszystkim stabilne dochody i – co jest w przypadku niektórych inwestorów nie mniej ważne – spokój duszy. W czasie gdy giełdowe indeksy spadają po kilka procent dziennie, inwestor z rynku akcji będzie gorączkowo szukał rozwiązań i opinii podtrzymujących go na duchu. W tym samym czasie obligatariusz spokojnie podsumuje odsetki z kolejnego dnia.

Jeśli chodzi o kwestie bezpieczeństwa w przypadku upadłości emitenta, to również bardziej komfortową pozycję mają obligatariusze. Akcjonariusze są bowiem spłacani w ostatniej kolejności, po wierzycielach. Tymczasem obligatariusze mogą w takich sytuacjach skorzystać z dodatkowych zabezpieczeń ustanowionych na obligacjach (akcje nie mają takich przywilejów), lub liczyć na spłatę obligacji z licytacji majątku spółki. Mówiąc wprost, w wypadku upadłości akcjonariusze nie dostaną za swoje akcje nic lub prawie nic, natomiast obligatariusze mogą liczyć na spłatę jeśli nie całości (wraz z odsetkami), to przynajmniej znacznej części swoich papierów.

Sprawia to, że obie grupy inwestorów inaczej podchodzą do lektury raportów finansowych emitentów. Akcjonariusze łakomie spoglądają na zyski spółek, ponieważ od zysków zależą ich dywidendy i kurs akcji na giełdzie. Dla obligatariuszy istotniejsze będzie to, czy spółka generuje dodatnie przepływy pieniężne, poziom zadłużenia wobec kapitałów własnych, czy wskaźniki płynności. Dla nich nawet spółka, która z roku na rok wykazuje coraz mniejsze zyski, może okazać się bardzo intratną inwestycją, czego prawie z pewnością nie będą mogli powiedzieć akcjonariusze. Oczywiście spółka, która będzie zyski zwiększała, także będzie satysfakcjonować posiadaczy jej obligacji.

Jednak należy mieć na uwadze, że zysk z inwestycji w obligacje jest ograniczony (do wysokości odsetek i relatywnie niewielkiej zmiany ceny obligacji), natomiast inwestycje w akcje takiego ograniczenia nie mają.

INWESTYCJE ALTERNATYWNE vs. OBLIGACJE

Ponieważ inwestycje w obligacje korporacyjne nie cieszyły się dotąd zbyt dużą popularnością wśród inwestorów indywidualnych w Polsce, część z nich może traktować obligacje jako rodzaj egzotycznej inwestycji alternatywnej, podobnej do zakupu dzieł sztuki, skrzynki wina czy lokaty strukturyzowanej na miks ceny kakao, kawy i soku pomarańczowego.

Jest to błędne podejście. Rynek obligacji korporacyjnych rzeczywiście nie rozwijał się w Polsce prawidłowo, skutkiem czego jego wartość na koniec 2011 r. szacowana jest na 3,7 proc. PKB, podczas gdy na rynkach rozwiniętych sięga on kilkudziesięciu (bliżej 50) proc. PKB. Również inwestorzy indywidualni mają w nim mniejszy udział (mniejszy niż 1 proc. w 2011 r.) niż na świecie (10-20 proc.). Z tego zapóźnienia naszego rynku może brać się przekonanie o jego egzotyce. Jednak rynek ten będzie się z pewnością dynamicznie rozwijał w najbliższych latach i porównanie do inwestycji alternatywnych wkrótce nie będzie już uprawnione. Póki co...

Zasadniczą różnicą w stosunku do inwestycji w obligacje wobec np. skrzynki wina, jest pewność, że zostaną po odkupione po umówionej wcześniej cenie, a inwestor w międzyczasie (lub – co rzadko – na koniec inwestycji) otrzyma także umówione odsetki, natomiast jeśli zechce wycofać się z inwestycji, nikt nie naliczy mu karnej opłaty manipulacyjnej rzędu kilkudziesięciu procent całości inwestycji.

Z zyskiem na poziomie 7-15 proc. rocznie, inwestycje w obligacje są też znacznie atrakcyjniejszym celem inwestycji niż zdecydowana większość lokat strukturyzowanych.

Na koniec wreszcie argument nie mniej istotny – inwestując w obligacje, pożyczamy pieniądze emitentowi, który ma pomysł na to, jak je pomnożyć i w ten sposób przykładamy rękę do rozwoju firmy, a przez to także gospodarki. Inwestując w wino, złoto czy kakao liczymy tylko na to, że znajdzie się ktoś, kto odkupi je od nas drożej.

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Więcej wiadomości kategorii [usunięta lub nieaktywna]