wtorek, 07 lipca 2020

Newsroom

Fed skupuje obligacje firm. Czy można na tym zarobić?

Emil Szweda dla Gazety Giełdy i Inwestorów "Parkiet" | 26 czerwca 2020
Nawet 15 proc. przez ostatnie trzy miesiące pozwoliły zarobić krajowe fundusze obligacji koncentrujące inwestycje pośrednio na rynku amerykańskich obligacji korporacyjnych. To m.in. zasługa działań Fed.

Tekst ukazał się w Gazecie Giełdy i Inwestorów „Parkiet” 22 czerwca. Opublikowano za zgodą redakcji. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Bank Rezerw Federalnych wyposaży spółkę celową w 75 mld dolarów kapitału, a Bank Rezerw Federalnych Nowego Jorku będzie pożyczał jej dalsze środki, zaś celem samej spółki będzie skup obligacji korporacyjnych, funduszy ETF i portfeli obligacji naśladujących indeksy rynków obligacji. Łączna kwota planowanych inwestycji wyniesie 750 mld dolarów – napisano w komunikacie na stronie Fed 15 czerwca br.

Inwestycje w papiery o ratingu inwestycyjnym będą lewarowane w stosunku 10 do 1 (stąd docelowa kwota inwestycji dziesięciokrotnie przewyższa kapitał spółki celowej) lub 7 do 1 w przypadku firm (lub ETF) o niższym ratingu oraz od 3 do 1 do 7 do 1 w indywidualnych przypadkach.

Wszystko to oznacza, że Fed wchodzi na rynek obligacji korporacyjnych jako jeden z poważnych graczy, którego celem jest ustabilizowanie rentowności obligacji firm, głównie tych z ratingiem inwestycyjnym, ale częściowo także takich, które podobnym ratingiem pochwalić się nie mogą. Nie wdając się w ocenę długoterminowych skutków działań Fed, a pozostając przy konstatacji, że sytuacja na rynku obligacji korporacyjnych musiała być poważna, skoro Fed zdecydował się na podjęcie tego rodzaju działań, warto zastanowić się czy na nowych inwestycjach banku rezerw federalnych da się zarobić. Czas trwania programu wyznaczono na 30 września br. (choć może zostać wydłużony), czasu na decyzję wcale nie jest dużo.

Rynek wyprzedza fakty

Pierwsze zapowiedzi na temat możliwej interwencji Fed na rynku obligacji korporacyjnych pojawiły się już w marcu, w okresie szczytowej fazy covidowej paniki na rynkach finansowych i trzeba powiedzieć, że przyniosły spodziewane efekty. ETF-y obligacji high yield wzrosły od tego czasu (tj. przez ostatnie trzy miesiące) nawet o ponad 20 proc., ale jednocześnie nie osiągając poziomów sprzed pandemii, do czego brakuje im jeszcze kilku procent. I właśnie owych kilka procent zysku jest wskazówką wiodącą do ustalenia odpowiedzi na tytułowe pytanie – większość strat została już na rynku amerykańskim odrobiona, zaś do odrobienia całości pozostało niewiele, rynek zdołał już bowiem zdyskontować przyszłe działania Fed. Niemniej, przywrócenie rentowności (a więc i notowań obligacji) do stanu sprzed pandemii, tworzy pewną przestrzeń do osiągnięcia zysków, które być może z perspektywy zmienności obserwowanej w ostatnich trzech miesiącach może wydawać się zyskiem zbyt skromnym, w stosunku do podejmowanego ryzyka, z drugiej jednak strony, rentowności obligacji skarbowych nie tylko wróciły, ale też przebiły z impetem dawne sufity – nie ma chętnych do gry przeciwko bankom centralnym.

Ograniczony wybór

Trzeba przyznać, że z perspektywy krajowego inwestora wybór funduszy, których jednostki uczestnictwa mogą korzystać na działaniach podejmowanych przez spółkę powołaną przez Fed, nie jest szeroki. Na podstawie klasyfikacji funduszy przez serwis analizy.pl oraz po przeglądzie ich strategii inwestycyjnych wytypowaliśmy pięć takich funduszy, których strategie bliskie są zarabiania przede wszystkim na rynku amerykańskich obligacji korporacyjnych. Trzeba jednak pamiętać, że po pierwsze inwestują na tym rynku w sposób pośredni (przez inne fundusze inwestycyjne lub przez ETF-y), co nie jest bynajmniej zarzutem (skala zgromadzonych aktywów nie pozwala na dokonywanie bezpośrednich inwestycji, choćby ze względu na konieczny research), po drugie zaś z inwestycjami może wiązać się ryzyko kursowe, co w przypadku inwestycji obliczonych na kilka procent zysku w skali roku ma zwykle istotne znaczenie dla osiągniętego wyniku.

Allianz US Short Duration High Income Bond lokuje 82 proc. aktywów w USA, a ponad 98 proc. obligacji ma zapadalność poniżej pięciu lat (te właśnie zamierza kupować Fed). Na koniec 2019 r. fundusz nie zabezpieczał ryzyka kursowego.

AXA Amerykańskich Obligacji Korporacyjnych inwestuje za pośrednictwem funduszu matki głównie w papiery z ratingiem inwestycyjnym (na nich koncentruje się Fed) i zabezpiecza uczestników przed ryzykiem kursowym.

Allianz PIMCO Global High Yield Bond inwestuje w fundusz trzymający aktywa głównie w USA (88 proc.) i celuje w firmy z ratingiem spekulacyjnym, nawet te poniżej oceny B. Na koniec 2019 r. fundusz posiadał instrumenty zabezpieczające przed ryzykiem kursowym, ale EUR/PLN.

NN (L) Globalny Długu Korporacyjnego inwestuje za pośrednictwem NN (L) Global High Yield, który z kolei 62 proc. aktywów inwestuje w USA, a głównie w papiery high yield (w tym z ratingiem CCC). Ryzyko kursowe (PLN/EUR) po stornie uczestników.

Skarbiec Global High Yield inwestuje za pośrednictwem jednego z funduszy JP Morgan, który 95,5 proc. aktywów inwestuje w USA, głównie w papiery z ratingiem spekulacyjnym. Ryzyko kursowe niwelowane przez fundusz.

Stopy zwrotu funduszy obligacji amerykańskich


 

Inwestycje | Czy banki centralne mają z kim przegrać?

Jedno z ważniejszych pytań, które warto sobie postawić inwestując na rynku obligacji, to czy warto grać przeciwko bankom centralnym, które obok strażników inflacji, od jakiegoś czasu (w zależności od stażu) stały się także strażnikami rentowności.

Biorąc pod uwagę zauważalne sukcesy z zbijaniu rentowności obligacji skarbowych, mimo jednoczesnego wzrostu ich podaży ze strony coraz szybciej zadłużających się rządów, trudno byłoby znaleźć chętnych do przyjęcia takiego zakładu. Nawet jeśli polityka skupu aktywów znajduje wciąż oponentów, a nawet i chętnych do gry na wzrost rentowności (spadek cen), to jest jeszcze kwestia zasobności portfela – pod względem możliwości sięgania po nowe środki konieczne do obrony rentowności, nikt nie może równać się z instytucjami mającymi nieskończone możliwości kreowania pieniędzy.

W tej sytuacji wrogiem banków centralnych mogą być tylko one same – kreacja pieniądza może (ale jak dotąd tego nie widzimy) skutkować także wzrostem inflacji, co uniemożliwi utrzymywanie stóp procentowych na niskich poziomach. Również samo zatrzymanie spadku rentowności może skłonić inwestorów do wycofania środków z rynku i poszukania rentowności w innych miejscach (ale o to właśnie bankom centralnym chodzi), lecz są to tylko hipotezy, które jak dotąd nie znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości, a przecież np. niemieckie rentowności utrzymują się po ujemnej stronie już od ponad roku.

Więcej wiadomości kategorii Fundusze

Emisje