środa, 29 czerwca 2022

Newsroom

WIBOR po nowemu od 2023 r. to za duże ryzyko

Michał Sadrak | 20 czerwca 2022
Destabilizacja systemu finansowego, zanik rynku instrumentów pochodnych, problemy ze zmiennokuponowymi obligacjami, dwucyfrowe rentowności papierów skarbowych, czy fala pozwów od kredytobiorców – to tylko niektóre z czynników ryzyka, które przedstawiciele sektora bankowego wymieniali podczas dyskusji w ramach kongresu wskaźników referencyjnych stopy procentowej.

Z powodu rosnących rat kredytowych w kwietniu premier zapowiedział zastąpienie stawki WIBOR innym „niższym” wskaźnikiem już od 1 stycznia 2023 r. Zostało więc sześć miesięcy na przeprowadzenie reformy, która pierwotnie przewidziana była na 2025 r. Zmiana, której źródłem miało być ulżenie kredytobiorcom, musi jednak zostać przeprowadzona w sposób kompleksowy, obejmujący nie tylko część kredytów, ale też i inne umowy, w tym instrumenty pochodne i obligacje.

– 1 stycznia 2023 r. jako data zamiany wskaźnika WIBOR-owego była ogromnym zaskoczeniem dla wszystkich. Moim i sektora zdaniem ta data jest mało realna, jeśli w ogóle nie nierealna. Nie dlatego, że banki nie będą przygotowane i nie dlatego, że GPW Benchmark nie wykona swojej pracy. Cały rynek, wszyscy jego uczestnicy, nie będzie na to gotowy – powiedziała Bożena Graczyk, wiceprezes ING Banku, podczas II Kongresu Wskaźników Referencyjnych Stopy Procentowej, nad którym Obligacje.pl objęły patronat medialny. – Żeby zmiana z WIBOR-u na ekwiwalentny wskaźnik była zgodna z rozporządzeniem BMR, musi dotyczyć wszystkich instrumentów, a nie tylko kredytów hipotecznych – dodała, przypominając, że hipoteki to tylko wycinek rynku opartego o WIBOR (ok. 500 mld zł na tle ponad 2 bln zł wartości nominalnej instrumentów pochodnych).

Do tej pory administrator WIBOR-u, spółka GPW Benchmark, zaproponowała trzy różne wskaźniki, w których ze stopy overnight wyliczane byłyby stawki terminowe. Innymi słowy, nowy wskaźnik oparty byłby o przeszłość, a nie – jak dziś – wycenę przyszłych stóp. Zależnie od proponowanego wskaźnika, byłby wyliczany w oparciu o zakres danych obejmujący średni dzienny wolumen transakcji od 4,2 do 14,4 mld zł.

– Sposób zaproszenia sektora bankowego do przeprowadzenia tej reformy jest kolejnym kamyczkiem do destabilizacji systemu finansowego – powiedział Marek Lusztyn, wiceprezes mBanku.

Jego zdaniem, przeprowadzana w pośpiechu reforma sprowadza bardzo dużo czynników ryzyka, które ciężko przewidzieć, szczególnie w bardzo niepewnej sytuacji panującej obecnie na rynkach finansowych.

– Nie jesteśmy w stanie dziś powiedzieć, czy jakikolwiek rynek instrumentów pochodnych na złotego za sześć miesięcy będzie funkcjonował. W tej chwili ryzyko prawne w polskim sektorze bankowym staje się prawie tak duże, jak ryzyko kredytowe (...) Jeżeli ta tranzycja będzie robiona w sposób szybki i nieuporządkowany istnieje ryzyko, że skończymy z kolejną dużą falą sporów – dodał wiceprezes mBanku.

Jak przypomniał Marek Lusztyn, kredytobiorcom obiecano, że nowy wskaźnik będzie niższy od WIBOR-u, tymczasem w myśl rozporządzenia BMR musi być ekwiwalentny. W praktyce oznacza to konieczność skorygowana nowego indeksu o tzw. spread dostosowawczy (do kilkudziesięciu pkt bazowych na podstawie danych historycznych). Bez tego – jak zauważyła wiceprezes ING – banki mogłyby być zmuszone jednorazowo zaksięgować w rachunkach około 30 mld zł strat na pozycjach zabezpieczających. Zdaniem wiceprezesa mBanku, to z kolei doprowadziłoby do dalszej wyprzedaży polskich obligacji i „mocno dwucyfrowych” rentowności na długim końcu krzywej.

Robiona naprędce reforma WIBOR-u nie ominęłaby też i emitentów długu korporacyjnego, którzy mogą zostać zmuszeni do stosowania nowej stawki i zmiany konwencji liczenia odsetek. Nowy wskaźnik miałby bowiem wymagać zmian w systemach obrotu, czy całkowitej zmiany koncepcji tabel odsetkowych. Według Pawła Nierady, wiceprezesa BGK, byłby to proces szczególnie uciążliwy dla mniejszych emitentów.

– Czas ucieka, jeżeli ten scenariusz 1 stycznia miałby być realizowany. Tak naprawdę, dziś wciąż nie wiemy, o jakie wskaźniki opierać się będą produkty finansowe, pochodne, itd. – zauważył Marcin Bartczak, partner w ITMA, kancelarii specjalizującej się m.in. w zakresie wskaźników referencyjnych.

Jak przypomniał, na ten moment nie zaszła żadna z czterech kluczowych podstaw do zmian WIBOR-u, w tym wskaźnik nie utracił swojej reprezentatywności.

Więcej wiadomości kategorii Catalyst