czwartek, 20 stycznia 2022

Newsroom

Indeks Default Rate: Mniej niewykupionych obligacji i z niezłymi perspektywami

Michał Sadrak | 05 stycznia 2022
Firmy nie spłaciły 3 proc. obligacyjnego zadłużenia z rynku Catalyst, które wygasało w 2021 r. W nowy rok i cykl rosnących kosztów finansowania przedsiębiorstw rynek wchodzi natomiast oczyszczony z błędów przeszłości.

W 2021 r. na Catalyst nie spłacono 182,7 mln zł obligacji korporacyjnych, co stanowiło 3 proc. wygasającego wówczas złotowego zadłużenia wobec 8,2 proc. przed rokiem i 2,5 proc. przed dwoma laty. I z pewnością żadnej z sześciu niespłaconych w minionym roku serii nie można uznać za zaskoczenie. Chodzi bowiem o problemy trzech spółek, które wyszły na jaw jeszcze w latach 2018-2019 i w żadnym przypadku nie były one dziełem przypadku. Krótka lista niespłaconych w ubiegłym roku papierów ogranicza się więc do Zakładów Mięsnych Henryk Kania i dwóch windykatorów, Fast Finance oraz – a jakże – GetBacku. Dyskutować można by natomiast nad papierami Kancelarii Medius, ale akurat w przypadku giełdowej serii, która miała wygasać w ubiegłym roku (KME0321) spółce udało się w porozumieniu z obligatariuszami przesunąć termin spłaty długu i go systematycznie amortyzować, mimo trwającego postępowania restrukturyzacyjnego.

Niewykupione obligacje na Catalyst_skumulowane dane z 12 miesięcy

Przy braku nowych – ujawnionych – problemów w IV kwartale minionego roku na rynku Catalyst, po raz pierwszy od co najmniej dziewięciu lat nie odnotowaliśmy ani jednego przypadku niewykupienia obligacji. W nowy rok wchodzimy zaś bez nawisu restrukturyzowanych papierów i im podobnego długu, by wspomnieć jeszcze do niedawna ciążące tabeli notowań (i statystykom defaultów) obligacje GetBacku.

Oczyszczony rynek staje jednak przed nowymi wyzwaniami. Narastające obawy o kondycję rynku mieszkaniowego (deweloperzy są najliczniejszą grupą emitentów), czy rosnące koszty finansowe, to tylko niektóre z nich. Nie bez znaczenia jest też sytuacja na rynku długu skarbowego, która prowadzi do odpływów z funduszy inwestycyjnych, potencjalnie przekładając się też na ich niższy apetyt do obejmowania kolejnych emisji korporacyjnych.

W 2022 r. notowane na Catalyst spółki muszą spłacić 3,7 mld zł złotowych obligacji (bez listów zastawnych). Gdyby kierować się średnim poziomem defaultów na przykład z ostatnich pięciu lat (3,8 proc.), do inwestorów nie wróciłoby w tym roku około 141 mln zł. Na dziś, bez dwóch, trzech negatywnych niespodzianek, wydaje się to na razie mało prawdopodobne. Ale przecież nie niemożliwe, szczególnie w czasie, gdy firmy coraz częściej chowają się przed wierzycielami pod ochronę sądowej restrukturyzacji.

Mimo wszystko, niezłe widoki dla spłacalności długu i dopiero drugi w kilkunastoletniej historii rynku Catalyst cykl zacieśniania polityki pieniężnej pozwalają sądzić, że giełdowy rynek obligacji korporacyjnych może mieć przed sobą najlepsze chwile. I tylko żal, że długa lista celów GPW na 2022 r. słowem nie wspomina o rynku długu firm.

Niewykupione obligacje na Catalyst w ostatnich 12 miesiącach

Jak liczymy wskaźniki?

Relacja liczby i wartości niewykupionych obligacji do zapadającego zadłużenia liczone są w ujęciu 12-miesięcznym. Statystyki obejmują papiery złotowe, bez listów zastawnych.

Uwzględniono wyłącznie obligacje, które były notowane na Catalyst, nawet jeśli zostały one wycofane z obrotu przed terminem wykupu. Liczbę i wartość niewykupionego długu porównano z emisjami, które powinny wygasać w danym okresie według pierwotnych warunków emisji.

Historyczne wartości wskaźników mogą ulec korekcie, jeśli po upływie terminu wykupu emitent ureguluje całość lub część obligacyjnego zobowiązania (np. w ramach układu).

Więcej wiadomości kategorii Purgatorium