poniedziałek, 11 grudnia 2017

Newsroom

Wywiad: Kancelaria Medius zamierza zarabiać więcej poza Polską niż w kraju

pytania zadawał Emil Szweda | 16 czerwca 2017
Michał Imiołek, prezes Kancelarii Medius, odpowiada na pytania Obligacje.pl

Michał Imiołek, prezes Kancelarii MediusObligacje.pl: - O rozpoczęciu negocjacji w sprawie sprzedaży akcji Kancelarii Medius przez głównych akcjonariuszy informowaliście dwa miesiące temu. Na jakim etapie są negocjacje z GetBackiem?

Michał Imiołek, prezes Kancelarii Medius: - A kto powiedział, że chodzi o GetBack? Zresztą na razie i tak musimy zostawić to bez komentarza.

- Ale gdyby doszło do transakcji, pozostanie Pan na stanowisku?

- Oczywiście.

- Na koniec marca posiadane przez grupę wierzytelności miały wartość 170 mln zł w Polsce i 110 mln zł w Hiszpanii. Kiedy wartość inwestycji zagranicznych prześcignie krajowe?

- Chcemy rozbudowywać działalność nie tylko w Europie, ale na świecie. Od jakiegoś czasu mapujemy dwa rynki poza Europą. Interesuje nas specjalizacja w obsłudze wierzytelności wobec fintechów, firm pożyczkowych. Oczywiście wierzytelności bankowe także nas interesują. Jesteśmy – mam nadzieję – na finiszu prac związanych z uzyskaniem pozwolenia Komisji Nadzoru Finansowego na zarządzanie funduszem sekurytyzacyjnym. W tym funduszu chcielibyśmy zarządzać właśnie wierzytelnościami bankowymi. Jednak poza wierzytelnościami bankowymi, wierzytelności firm pożyczkowych jest niepewny, ze względu na zbyt często zmieniające się prawo. Nowa ustawa, o której mówiło się kilka miesięcy temu, może spowodować zmniejszenie skali działania firm pożyczkowych, od których kupujemy teraz przeterminowane wierzytelności. Między innymi dlatego stawiamy na rozwój poza Polską.

- Ekspansja na rynkach zagranicznych to także koszty. Kruk, a ostatnio również Best, przeprowadził podwyższenie kapitału, aby finansować inwestycje na nowych rynkach.

- Jeśli zajdzie taka potrzeba, my także możemy podnieść kapitał. Ale trzeba pamiętać, że duże firmy windykacyjne inwestują w wierzytelności bankowe, z których uzyskują zwroty przez 12-13 lat. W przypadku wierzytelności firm pożyczkowych, pieniądze krążą szybciej. Z czym wiąże się szybszy zwrot, ale też częstsza potrzeba odnawiania inwestycji. Kupione przez nas portfele dyskontujemy w okresie sześciu lat, choć zapewne będą one pracować dłużej.

- Czy w Hiszpanii pieniądze krążą jeszcze szybciej?

- Nie, ale na pewno będziemy mocno stawiać na rozwój na tamtym rynku. Choćby ze względu na koszty. Wierzytelności poniżej 2 tys. EUR nie wymagają opłat sądowych, a więc też i wynajmowania zawodowych pełnomocników. A 90 proc. kupionych przez nas wierzytelności ma wartość do 2 tys. EUR. Te wierzytelności są więc tanie w obsłudze. Po drugie powoli budujemy tam markę i coraz więcej firm zgłasza się do nas. Mamy więc niższe koszty działania, co oznacza wyższą rentowność biznesu i partnerów chętnych do budowania go. Różnica w porównaniu do Polski jest też taka, że cały proces trwa dwa razy dłużej niż u nas, a wynika to raczej z mentalności, podejścia do życia.

- A czym skusił Pana czeski rynek?

- Czesi bardzo dobrze spłacają długi. Są pod tym względem podobni do solidności Niemców. Natomiast jest do relatywnie mały rynek. W tym roku nie kupimy tam wierzytelności o większej wartości niż 3 mln EUR. Taki limit sobie wyznaczyliśmy. Ta skromna obecność pozwala nam jednak przebierać w portfelach i dobieraniu takich wierzytelności, które najbardziej nam odpowiadają.

- Po I kwartale prognoza przychodów jest zrealizowana w 29 proc., a zysku netto w 15 proc. Czy to oznacza, że w prognozę zysków wliczone jest przeszacowanie portfeli?

- Po pierwsze, zysk netto za I kwartał jest obniżony kosztami różnic kursowych. Gdyby nie one zysk netto byłby o 1 mln zł wyższy, a realizacja prognozy bardziej zaawansowana. Po drugie, pracujemy nad zakupem wielu portfeli i być może wkrótce będziemy mogli informować o tych transakcjach. Do tego dochodzi jeszcze zamiar utworzenia funduszu, w którym chcemy zgromadzić kilkadziesiąt milionów złotych.

- Jednak w jaki sposób zakup portfeli może wpływać na zysk, jeśli nie przez przeszacowanie w górę wartości portfeli?

- Różnimy się pod tym względem od innych firm windykacyjnych, obecnych na głównym parkiecie giełdowym. My nie podlegamy międzynarodowym standardom rachunkowości. Stosowanie MSR pozwala zaś wliczać aktualizację parkietów wierzytelności już na etapie przychodów, z czego korzystające z MSR firmy windykacyjne korzystają. U nas przychody są równe spłatom gotówkowym, a zysk operacyjny jest zyskiem gotówkowym. Aktualizacja aktywów – jeśli się pojawia – wchodzi do przychodów lub kosztów finansowych. Uważam, że to bardzo przejrzysty sposób prezentacji danych.

- Czy większy wkład w zysk będzie miała w tym roku Hiszpania czy Polska?

- W tym roku będzie to jeszcze Polska. W Hiszpanii dopiero w ostatnim kwartale roku nasza sprawność obsługi kupionych wcześniej portfeli osiągnie 100 proc. Mam na myśli postępowania polubowne i sądowe, które zabierają trochę czasu. Ale w 2018 r. to działalność na hiszpańskim rynku może przysporzyć nam więcej zysków. A w perspektywie dwóch-trzech lat, udział polskiego rynku w naszych zyskach spadnie do ok. 30 proc.

- Dziękuję za rozmowę.

Więcej wiadomości o Kancelaria Medius S.A.

Więcej wiadomości kategorii Catalyst

Emisje