piątek, 18 września 2020

Newsroom

Pierwsza publiczna emisja obligacji w tym roku od PCC Exol

Emil Szweda dla Gazety Giełdy i Inwestorów "Parkiet" | 07 lutego 2020
Chemiczna spółka – siostra większego PCC Rokity – tak jak w ubiegłych latach oferuje 5,5 proc. i 20 kwartałów (cztery lata i dziewięć miesięcy) do wykupu. Czy emisja na warunkach „sprzed GetBacku” ma dziś szanse powodzenia?

Tekst ukazał się w Gazecie Giełdy i Inwestorów „Parkiet” 3 lutego. Opublikowano za zgodą redakcji. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Czytelników, których interesuje tylko odpowiedź na tak postawione pytania nie będę trzymał w niepewności – ma i to całkiem spore. Exol nie tyle emituje nowy dług, co oferuje nowe obligacje w miejsce wykupowanych przed terminem papierów, których oryginalny termin wykupu przypadał na czerwiec. Exol, podobnie jak Rokita, ma grono lojalnych obligatariuszy wśród drobnych inwestorów i zapewne wielu z nich bez oporów przedłuży swoją inwestycję, skoro w międzyczasie (tj. przez ostatnie cztery lata) rynek kapitałowy nie stworzył atrakcyjnej alternatywy, a same formalności ograniczą się zapewne do kilku kliknięć. Czerwcowy wykup kolidowałby czasowo z prawdopodobnie analogiczną operacją jaką przeprowadzi PCC Rokita – jedna z jego publicznych emisji także zapada w czerwcu tego roku. Ponadto – nawet nie znając warunków emisji – można przyjąć, że będzie to emisja kaskadowa i w razie potrzeby część emisji obejmie oferujący – DM BDM – który później rozprowadzi nadwyżkę w ramach kolejnych publicznych zapisów, tak jak robił to już w przeszłości.

Warunki się zmieniły

Oczywiście niepewność pozostaje zawsze. Tym razem związana jest nie tyle z postrzeganiem kredytowej wiarygodności samego PCC Exol przez inwestorów (o czym niżej), ale ze zmianą warunków rynkowych. Poprzednią emisję publiczną Exol przeprowadził w listopadzie 2017 r., na kilka miesięcy przed wybuchem afery GetBacku, która zmieniła rodzimy rynek obligacji korporacyjnych. Od tego czasu zdecydowana większość emitentów – poza bankami, gminami i naprawdę przypadkami wyjątkowymi – musiało zgodzić się na pogorszenie warunków emisji widoczne bądź to w wyższym oprocentowaniu, bądź w krótszym okresie do wykupu, przymusową amortyzacją lub zabezpieczeniami. Exol natomiast oprocentowania nie zmienił, a okres do wykupu wydłużył o trzy miesiące, jakby chciał powetować sobie przyspieszony o cztery miesiące wykup.

Jeśli jednak przyjrzymy się innym warunkom, okaże się, że wirtualna marża ponad wysokość kontraktu IRS jest o 0,6 pkt proc. wyższa niż oferowana dwa i pół roku temu i porównywalna do pierwszych, „frycowych” emisji publicznych Exolu. Choć akurat w ostatnich miesiącach rynek coraz bardziej podejrzliwie podchodzi do strategii Rady Polityki Pieniężnej „wait and see”, zwłaszcza po publikacji danych o wysokości inflacji w grudniu, to nie da się ukryć, że rentowności obligacji skarbowych (a wraz z nimi kontraktów IRS na stopę procentową) są niższe niż w czasie, gdy Exol oferował poprzednie emisje publiczne. Oczywiście dla inwestorów indywidualnych tego rodzaju dywagacje mogą być pozbawione znaczenia. 5,5 proc. na obligacjach brzmi po prostu lepiej niż 0,5 proc. na lokacie.

Skarbowe w natarciu

Z punktu widzenia indywidualnych inwestorów znacznie ciekawsze są zapewne dywagacje dotyczące oszczędnościowych obligacji skarbowych, w szczególności tych, których oprocentowanie zależne jest od inflacji. W tabelo poiżej zaprezentowana jest symulacja – jak wyglądały zyski inwestora, który wziął udział w dwóch pierwszych emisjach PCC Exol lub zdecydował się na zakup (niezbyt popularnych w tamtym czasie) czteroletnich obligacji indeksowanych inflacją. Papiery PCC Exol dały (wciąż dają) oprocentowanie wyższe o mniej więcej 2,5 pkt proc. lub – licząc inaczej – wyższe o 89 proc. i 72 proc.

Jednak od czterech lat inflacja systematycznie rośnie i rozbudza oczekiwania inwestorów, co widoczne jest najlepiej w danych o rosnącej sprzedaży obligacji indeksowanych inflacją (zadłużenie z ich emisji wzrosło o ok. 7 mld zł w ub.r.). Kto kupił czterolatki w lutym 2019 r., w nowym okresie odsetkowym zarobi 4,65 proc. – tylko 85 pkt bazowych mniej niż w nowej emisji PCC Exol. Premia za ryzyko jest wręcz pomijalna.

Mówimy jednak o inwestorach, którzy mogą zdecydować się na zakup obligacji dopiero teraz (a nie przed rokiem). W pierwszym roku odsetkowym oprocentowanie oszczędnościowych czterolatek jest stałe i wynosi 2,4 proc. Inflacja odgrywa rolę dopiero w kolejnych latach. Nie znamy jej wysokości. Próbując mimo wszystko dokonać porównania, przyjęto, że inflacja w grudniu (to na podstawie grudniowej inflacji ustalane będzie oprocentowanie obligacji wchodzących w lutym w nowe okresy odsetkowe) wyniesie tyle, ile prognozuje obecnie NBP w centralnej ścieżce projekcji inflacyjnej. Przy czym można mieć spore wątpliwości czy inflacja faktycznie okaże się zbieżna z oczekiwaniami analityków NBP.

Inwestorów czeka więc swego rodzaju zakład o to, czy warto postawić na papiery o stałym oprocentowaniu czy raczej na papiery indeksowane inflacją. Odpowiedź na szczęście nie musi być zero-jedynkowa, można przecież podzielić portfel i postawić na wygodny dla siebie scenariusz. Przy czym przewagą obligacji Exol jest w tym wypadku fakt, że są (będą) one notowane i w razie potrzeby można je odsprzedać (lub dokupić) na rynku wtórnym, czego nie można zrobić z obligacjami oszczędnościowymi (można je tylko umorzyć za dodatkową opłatą). Ich płynność nie jest jednak wysoka.

Emisje PCC Exol na Catalyst

Więcej wiadomości o PCC Exol S.A.

Więcej wiadomości kategorii Emisje

Emisje