poniedziałek, 01 czerwca 2020

Newsroom

Podsumowanie tygodnia: Lekarstwo może zaszkodzić

Emil Szweda | 10 kwietnia 2020
Darmowe rady czasem się przydają. Po naszym komentarzu sprzed dwóch tygodni skup obligacji z rynku wtórnego zapowiedział Kruk, a przeprowadził Best i zarząd Echa. Z dobrym skutkiem dla wycen.

Skup skupowi nierówny. Kiedy dług poniżej nominału wykupuje emitent obligacji, może to dać pozytywne skutki – posiadacze obligacji zyskują płynność, a emitent obligacji zmniejsza zadłużenie „oddając mniej niż pożyczył”. Na znacznie większą skalę operacje przeprowadza w tym samym czasie Narodowy Bank Polski, który skupuje obligacje skarbowe silnie wpływając na ich rentowność. Oczywiście może to oznaczać duże korzyści dla skarbu państwa, które może emitować nowy dług z niższą rentownością, ale w tym wypadku trzeba liczyć się z ryzykiem utraty zainteresowania inwestorów międzynarodowych.

Od 2 do 9 kwietnia rentowność polskich 10-latek spadła o 30 pkt bazowych (mimo planów zwiększenia emisji związanych z pakietem ratunkowym dla gospodarki i oczywistej utraty wpływów podatkowych). W tym samym czasie rentowności krajów strefy euro poruszały się w przeciwnych kierunkach – niemieckie zyskały 15 pkt (25 licząc od dołka z 30 marca do szczytu z 8 kwietnia rano), włoskie 30 pkt, francuskie 20 pkt – spread między polskimi obligacjami i krajami strefy euro zawęził się, co może mieć niekorzystne następstwa. Utrata premii za ryzyko może spowodować mniejsze zainteresowanie inwestorów zagranicznych, zwłaszcza jeśli na wartości miałby też tracić zloty (tu jednak możemy mówić o stabilizacji na wysokim poziomie).

Inny przykład lekarstwa, które może zaszkodzić, to obniżenie stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej. Spadek WIBOR oznaczać będzie spadek oprocentowania zdecydowanej większości obligacji korporacyjnych obecnych na Catalyst, bowiem mają one oprocentowanie zmienne, oparte właśnie o stawki WIBOR. Jednak niższe oprocentowanie długu nie powoduje wcale niższego ryzyka kredytowego, bo emitenci obligacji czy spłacający kredyty bankowe nie zmagają się bynajmniej z problemem zbyt obciążających ich kosztów odsetkowych i oszczędności na kolejnych płatnościach będą zbyt skromne, by pomóc im w rozwiązywaniu innych problemów. Rentowność obligacji będzie więc niższa przy tym samym lub narastającym – ze względu na koniunkturę gospodarczą – ryzyku kredytowym. Aby na powrót dopasować rentowność do ryzyka kredytowego, rentowności będą musiały wzrosnąć, a można to osiągnąć tylko w jeden sposób – przez spadek notowań obligacji. Spadek notowań obligacji powodować może jednak także spadek wycen jednostek funduszy (o ile obligacje wyceniane są rynkowo) i pewny spadek ich zysków odsetkowych, co ma niebagatelny wpływ na ich wyniki (opłaty za zarządzanie już teraz stanowią 20-40 proc. zysków z odsetek). Konsekwencją może być ponowny napływ zleceń umorzeń jednostek uczestnictwa w funduszach, co z kolei grozi powtórzeniem obrazka oglądanego w ostatnich tygodniach, czyli spadków notowań obligacji. Zapewne już w mniejszej skali, może nawet niezauważalnej (dotychczasowych spadek notowań związany z poszukiwaniem płynności i dyskontowaniem pogorszenia zdolności kredytowej emitentów obligacji mógł pójść za daleko), ale obniżka stóp nie ułatwia życia ani emitentom obligacji (spadek poniżej nominału dla nikogo nie jest dobrą informacją), ani posiadaczom obligacji ani inwestorom zastanawiającym się nad powrotem na rynek. Dla nich alternatywą mogą być fundusze lokujące poza Polską – rentowności amerykańskich papierów korporacyjnych od dwóch tygodni korzystają z interwencji banku centralnego, który nie gardzi też papierami firm, ale jest też i inna różnica – ich oprocentowanie jest stałe, a więc atrakcyjniejsze po obniżkach stóp.

Więcej wiadomości kategorii Komentarze

Emisje