piątek, 19 sierpnia 2022

Newsroom

Podsumowanie tygodnia: Jeszcze hossa czy już bańka?

Emil Szweda, Obligacje.pl | 06 czerwca 2014
1,71 proc. To średnia rentowność europejskich obligacji korporacyjnych z ratingiem inwestycyjnym wchodzących w skład indeksu Bloomberga.

W polskich warunkach byłaby to wartość szokująco niska i świadczy o rosnącej tolerancji inwestorów z rozwiniętych rynków na ryzyko inwestycyjne na rynku długu. Skąd taka postawa? Oczywiście z rajdu obligacji skarbowych. Skoro rentowność dwulatek niemieckiego rządu spadła w piątek do 0,03 proc. (dane za Bloomberg.com), to inwestorzy szukają „zamienników” o wyższej rentowności, bo możliwości dalszego umocnienia obligacji skarbowych wydają się ograniczone. Poszukujący wyższej rentowności tolerują zresztą nie tylko obligacje firm z ratingiem inwestycyjnym (na Catalyst są rzadkością, choć głównie dlatego, że w Polsce emitenci o ratingi nie dbają) – rentowność niemieckich papierów korporacyjnych określanych jako high yeild spadła do 3,92 proc. (to wskazanie indeksu Bloomberga; indeks obejmuje 454 emisje o stałym oprocentowaniu, średnia „matura” to 3,64 roku). Ten ostatni indeks wzrósł o ponad 10 proc. w ostatnich 12-miesiącach.

Podłożem hossy na rozwiniętych rynkach obligacji są oczywiście ponadnormatywne działania banków centralnych. Na nasz rynek także mają one swoje przełożenie, widoczne obecnie głównie w spadku rentowności obligacji skarbowych (już tylko 3,5 proc. rentowności można osiągnąć na 10-letnich papierach; jeszcze cztery miesiące temu było to prawie 4,8 proc.), który sprzyja wynikom funduszy obligacji skarbowych.

Obserwując spadające jak kamień rentowności można zastanawiać się, czy rynek nie przekroczył już niewidzialnej granicy między hossą, a bańką spekulacyjną fundowaną przez banki centralne. Jeśli dwuletnia inwestycja w obligacje skarbowe ma dać wynik na poziomie 0,06 proc. pomniejszone o podatek, to Schmidt może zacząć poważnie się zastanawiać, czy zamiast oszczędzać nie powinien zacząć wydawać. Na to liczą oczywiście banki centralne zmartwione wizją deflacji (choć być może niska inflacja jest tylko pretekstem ostatnich działań), ale całość za bardzo przypomina inne naciągane przez lata sprężyny, by nie martwić się już teraz o tempo zmian w odwrotnym kierunku. Jeśli ktoś nie za bardzo wie, co mam na myśli, przypomnę np. budowane na jenie carry trade, które po załamaniu zaowocowało wzrostem np. notowań jena do złotego o 100 proc. w ciągu pół roku. Oczywiście do załamania trendu budowanego przez lata potrzebny jest nie lada impuls (w przypadku jena był to upadek Lehman Bros.), nie mniej sprężyny mają to do siebie, że naciągane zbyt mocno, w końcu pękają. I nie ma od tego wyjątku. W przypadku obligacji sprawa jest o tyle niebezpieczna, że przecież wciąż – w przypadku papierów skarbowych – są one fundamentem banków. Tu lokowane są kapitały własne banków, obligacje skarbowe są zatem rodzajem bankowego sejfu. Dlatego rozwój hossy na rynku obligacji obserwuję nie z ekscytacją człowieka, który żyje z rynku, ale z rosnącym niepokojem. Tak, to prawda, że warunki są nietypowe, a stare normy podobno już nie obowiązują. Czy jednak to ostatnie zdanie nie pada przypadkiem za każdym razem, gdy na rynkach tworzą się bańki?

Catalyst jest jednak w innym świecie. Jeśli można mówić o pozytywnym skutku ostatnich wydarzeń rynkowych, za sprawą których, reputacja „rynku świętego spokoju” została bezpowrotnie utracona, to jest nią ostrożność inwestorów wobec nowych projektów. Oczywiście obligacje renomowanych firm (vide PCC Rokita czy wcześniej Best i Orlen) nadal sprzedają się jak zapiekanki na centralnym, ale projektom typowo high yeildowym o sprzedaż jest trudno. I dobrze, że jest trudno, bo to znaczy, że inwestorzy wciąż jeszcze liczą wartość pieniądza i stosunek ryzyka do zysku. Ten ostatni wzrósł na świecie za sprawą banków centralnych, a na Catalyst „tylko” dzięki zarządom kilku nieodpowiedzialnych spółek. To ostatnie zjawisko ma skalę znacznie mniej dotkliwą niż ryzyko pomyłki bankierów ECB czy Fed i relatywnie łatwo będzie można wytępić.

 

Więcej wiadomości kategorii Komentarze

  • Podsumowanie tygodnia: W kierunku głównego trendu

    19 sierpnia 2022
    Tempo, w jakim polskie obligacje dziesięcioletnie wróciły powyżej progu 6 proc. przypomina, że głównym trendem wciąż jest spadek cen, a ostatnie dwa miesiące mogły być tylko korektą. W przedsiębiorstwach spadają marże i rosną koszty odsetkowe. Nie bardzo jest co świętować.
    czytaj więcej
  • Podsumowanie tygodnia: Długo tak nie pojedziemy

    12 sierpnia 2022
    Krajowe papiery skarbowe umacniały się w ostatnich dniach wbrew tendencjom na rynkach bazowych. Również obligacje czeskie i węgierskie zyskiwały lub utrzymywały się na poziomach najniższych od miesięcy.
    czytaj więcej
  • Podsumowanie tygodnia: Sezon ogórkowy skrócony

    05 sierpnia 2022
    Zachowanie klientów Stabilnego Funduszu Obligacji Korporacyjnych, którzy złożyli zlecenia umorzeń 86,5 proc. wszystkich certyfikatów, paradoksalnie potwierdza znaczenie reputacji i relacji w świecie obligacji korporacyjnych.
    czytaj więcej
  • Podsumowanie tygodnia: Letnia hossa trwa

    29 lipca 2022
    Odbicie notowań obligacji przekłada się już na wyniki funduszy i dalej – na rynek obligacji korporacyjnych. Dino pozyskało z emisji 170 mln zł, a R. Power 80 mln zł (choć najprawdopodobniej objął ją EBOiR to i tak jest to pozytywny sygnał). Minusy? Rynek już jest wykupiony.
    czytaj więcej