czwartek, 17 sierpnia 2017

Newsroom

Podsumowanie tygodnia: Nie tak szybko z podwyżkami stóp

Emil Szweda, Obligacje.pl | 30 grudnia 2016
Magellan i Braster to dwaj nowi emitenci, którzy poprawiają statystyki 2016 r. Kolejny rok może przynieść nowe rekordy wartości emisji publicznych, ale obligacje pozostają relatywnie drogą formą pozyskiwania finansowania.

W ostatnich tygodniach kilka firm informowało o rezygnacji z planowanej emisji obligacji – CI Games, Prima Moda (później do emisji jednak wróciła) czy i2 – wszystkie one znalazły alternatywne źródła finansowania i tym tłumaczyły odstąpienie od emisji obligacji. Prawdziwych powodów odstąpienia od emisji nigdy jednak nie poznajemy tak do końca - czasem decydujące znaczenie ma zbyt niski popyt ze strony inwestorów, a oficjalne wytłumaczenie jest bardziej działaniem zastępującym fiasko emisji. Ale nie da się przy tym ukryć, że istotnie obligacje są relatywnie drogą formą pozyskiwania finansowania przez firmy względem kredytu bankowego, o dotacjach czy sprzedaży zbędnych aktywów nie wspominając (a takie powody wymieniali wspomniani emitenci). Emitenci, którzy stawiają raczej na ograniczenie kosztów niż na budowę trwałych relacji z inwestorami, obligacje traktują jako ostatnie – bo droższe – źródło finansowania. Dlatego rozwój rynku – choć dynamiczny w kolejnych latach i oczekiwany w kolejnych – nie jest przesądzony, a zależy nie tylko od możliwości inwestorów i prognoz analityków, ale również od nastawienia banków do finansowania przedsiębiorstw czy dostępu do finansowania unijnego.

Przed rokiem spodziewałem się, że efektem wprowadzenia podatku bankowego będzie wypchnięcie większej liczby emitentów na rynek obligacji, ponieważ obligacje jako alternatywa względem kredytów stanieje, a zarazem kupony miały przestać spadać (to akurat się potwierdziło), by później powoli rosnąć (na to jeszcze czekamy). Jednak nadpłynne banki nie ograniczyły finansowania przedsiębiorstw, a jeśli coś stanęło, to inwestycje firm, co z kolei zwiększyło dostępność kredytów w bankach. Do ożywienia rynku obligacji na miarę tego z lat 2009-2012 zatem nie doszło, choć oczywiście wiele jeszcze może się wydarzyć. Najlepszym motorem rozwoju rynku obligacji jak dotąd okazał się wszak kryzys finansowy i ograniczenie dostępności kredytów w bankach. Trudno sobie życzyć powtórki tego scenariusza w kolejnym roku, choć w cyklicznej gospodarce wcześniej czy później spowolnienie musi się pojawić.

Czego możemy się więc spodziewać? Wygląda na to, że również nie podwyżki stóp. Aktualne stawki FRA osunęły się w porównaniu do końca listopada i początku grudnia. Rynek dyskontuje podwyżkę gdzieś na przełomie I i II kwartału 2018 r., przy czym stawka FRA 15x18 jest dziś o 10 pkt bazowych (1,89 proc.) niższa niż na początku miesiąca. Przekonanie o nieuchronności podwyżek stóp zatem słabnie. Również sama Rada Polityki Pieniężnej wydaje się przekonana o słuszności utrzymania stóp na obecnym poziomie – tak przynajmniej wynika z treści protokołu z grudniowego posiedzenia RPP („najbardziej prawdopodobna jest stabilizacja stóp procentowych NBP w kolejnych kwartałach”). Świat może wariować, ceny ropy skakać, przedsiębiorcy mogą narzekać na brak rąk do pracy, ale póki presja inflacyjna nie zagrozi celowi inflacyjnemu (2,5 proc. plus minus 1 pkt proc.), RPP nie będzie działać.

Wobec tego pozostaje wziąć perspektywę stabilizacji za dobrą monetę i nadal cieszyć się oprocentowaniem obligacji rzędu 5-6 proc. (najpopularniejsze wartości w przypadku ofert publicznych). Nie jest to przecież zła perspektywa.

Więcej wiadomości kategorii Komentarze

Emisje