czwartek, 14 grudnia 2017

Newsroom

Zawirowania w Arabii Saudyjskiej mogą okazać się szansą

Althea Spinozzi, Saxo Bank | 16 listopada 2017
Problemy w Arabii Saudyjskiej odbiły się szerokim echem na rynku obligacji. Najgorzej radzą sobie obligacje Libanu. Plan Księcia Mohammada bin Salmana może skierować Arabię Saudyjską w stronę gospodarki mniej zależnej od produkcji ropy naftowej. Słabość w regionie może okazać się szansą dla inwestorów.

Świat przygląda się z bliska zawirowaniom w Arabii Saudyjskiej i zastanawia się nad ostatecznym celem Księcia Mohammada bin Salmana.

Po upublicznieniu planu działań do 2030 roku jasne jest, że młody książę pragnie powrócić do umiarkowanego islamu, co pokazuje, że odegrał on zasadniczą rolę w podjęciu decyzji o zezwoleniu kobietom na prowadzenie pojazdów i umożliwieniu turystom zwiedzania miejsc archeologicznych zbudowanych przed erą islamską.

Jednak nikt z pewnością nie spodziewał się, że w więzieniu znajdzie się wielu przyjaciół i członkowie rodziny – za zamkniętymi drzwiami luksusowego hotelu Riyadh Ritz Carlton znajduje się około 30 osób, których rachunki bankowe warte są łącznie około 800 miliardów dolarów, a rząd zamroził je do odwołania.

Wyprzedaż obligacji

Niepewna przyszłość regionu spowodowała ogólny wzrost rentowności na rynku obligacji, a koszt swapów ryzyka kredytowego Arabii Saudyjskiej wzrósł w zeszłym tygodniu o ponad 20 punktów bazowych, ponieważ inwestorzy spanikowali po tym, jak zdali sobie sprawę, że słaba równowaga w regionie może zostać szybko utracona, jeżeli napięcia wzrosną.

Wielkim przegranym jest na przykład EA Partners, spółka celowa powiązana z Etihad Airways, której papiery zostały obniżone do ratingu CC w październiku przez Fitch. Po cięciu, obecna rentowność obligacji wynosi 15 proc., o dwa punkty więcej niż przed zawirowaniami w Arabii Saudyjskiej.

Cios otrzymały także i lepiej oceniane spółki, takie jak Saudi Electricity (A2) – rentowność papierów zapadających w 2044 roku wzrosła o 25 punktów bazowych. To samo dotyczy obligacji rządowych Bahrajnu i Omanu - Bahrajn (2029 rok) zanotował wzrost rentowności o 40 punktów, a Oman (2027 rok) o 30 punktów. Obligacje Arabii Saudyjskiej denominowane w USD zanotowały wzrost rentowności o 25 punktów (papiery zapadające w 2047 roku), natomiast te o krótszym terminie zapadalności zanotowały korektę o 15/20 punktów bazowych.

Sytuację w regionie jeszcze bardziej skomplikował fakt, że libański premier Saad Hariri zrezygnował z pełnienia funkcji, ogłaszając swoją decyzję w Rijadzie. Saad posiada zarówno libańskie, jak i saudyjskie obywatelstwo i wydaje się, że nadal przebywa w swoim domu w Rijadzie z rodziną.

Najbardziej ucierpiały libańskie obligacje rządowe, osiągając rentowność 9 proc. w ubiegły piątek. W weekend pojawiły się informacje o rozmowach z Saadem Haririm, który miał stwierdzić, że wkrótce wróci do Libanu – w reakcji na te wiadomości rentowności ustabilizowały się od tego czasu na poziomie około 8 proc.

Inwestorzy oczywiście panikują, ponieważ jakakolwiek zmiana status quo danego kraju może stanowić zagrożenie dla spłaty jego długów. Saudyjski Książę nie jest jednak zainteresowany, aby monarchia saudyjska znalazła się w niebezpieczeństwie.

Uważam, że Mohammed bin Salman podejmuje działania mające na celu ochronę elit, a nie ich osłabienie. Zdecydował się na rewolucję od góry, aby uniknąć rewolucji od dołu, która zmiotłaby całą rodzinę królewską. Dzięki temu Książę może poprawić swoje notowania wśród ludności oraz jednocześnie przejąć z powrotem kontrolę nad aktywami, które wpadły w ręce wpływowych osób dzięki działaniom korupcyjnym. 

Wiele z tych aktywów bezpośrednio dotyka Saudyjczyków, ponieważ obejmują one grunty i nieruchomości, które obecnie są dość kosztowne, ponieważ znajdują się w rękach kilku osób. Po przekazaniu tych terenów rządowi saudyjskiemu, ceny gruntów powinny spaść, dając niższym klasom społecznym możliwość wejścia na rynek nieruchomości.

Niezachwycające dane makro

Od czasu załamania się cen ropy naftowej w 2014 roku sytuacja gospodarcza kraju pogorszyła się wraz ze spadkiem rezerw walutowych (spadek z 700 mld USD w październiku 2014 r. do 550 mld USD we wrześniu tego roku), a wzrost PKB spowolnił z 3,65 proc. w 2015 r. do 1,4 proc. w ubiegłym roku i przewiduje się, że w tym roku wyniesie 0 proc.

Niezachwycające dane makro w Arabii Saudyjskiej wspierają tezę, że sytuacja musi się zmienić i gdy tylko rząd odzyska aktywa, które stracił z powodu korupcji w ciągu ostatnich kilku lat, będzie w lepszej sytuacji, aby dokonać niezbędnych inwestycji w technologię i edukację.

Wizja 2030

Wielki plan księcia nosi nazwę „Wizja 2030”. Ma on zmniejszyć uzależnienie kraju od ropy naftowej. Będzie to wymagało dalszych inwestycji i dlatego książę zrobi wszystko, co w jego mocy, aby nie zniechęcić do siebie inwestorów.

Pokazał on, że troszczy się o rynki finansowe, ponieważ w zeszłym tygodniu napłynęły informacje, że państwowe fundusze inwestycyjne nabywają akcje w celu uniknięcia powszechnej wyprzedaży.

Mimo że Arabia Saudyjska chce odejść od uzależnienia od ropy naftowej, to jednak ożywienie cen ropy może być dla niej korzystne. Nawet w otoczeniu niezwykle niskich cen, jakiego byliśmy świadkami w 2016 roku, kraj ten może nadal zarabiać na jej wydobyciu. Arabia Saudyjska korzysta z braku podatków od produkcji i złóż surowca blisko powierzchni ziemi, co ułatwia wydobycie.

Wszystko to wskazuje, że istnieją pewne szanse dla inwestorów wynikające z ostatniego zawirowania w regionie. Należy jednak przygotować się na niestabilność w najbliższym okresie i czekać na przywrócenie równowagi.

Więcej wiadomości kategorii Komentarze

Emisje