środa, 24 maja 2017

Newsroom

Podsumowanie tygodnia: Napływy zbijają rentowności

Emil Szweda, Obligacje.pl | 07 kwietnia 2017
Catalyst powoli się oczyszcza. Znikają toksyczne obligacje, co oznacza mniejszy odsetek niespłaconych papierów. Ten trend powinien się utrzymać.

W minionym tygodniu rentowność dziesięcioletnich obligacji skarbowych spadła do 3,42 proc., a więc minimum zanotowanego w grudniu. Ponownie jednak rząd nie może sobie przypisać zasług wynikających ze zbicia rentowności o 50 pkt bazowych w ciągu 1,5 miesiąca (pod koniec lutego było to 3,93 proc.) – to tylko efekt napływu środków do funduszy rynków wschodzących. Według danych EPFR Global, na które powołał się barrons.com, w ostatnim tygodniu marca fundusze te pozyskały kolejne 4 mld dolarów, z czego na fundusze akcji przypadło 1,5 mld USD (reszta trafiła do funduszy obligacji i mieszanych). Napływ środków do funduszy rynków wschodzących utrzymywał się od 12 tygodni, a fundusze obligacji (walutowe i nominowane w „twardych walutach”) pozyskały w tym czasie 20 mld dolarów. Część z tych kwot trafiła także i na nasz rynek. Ponieważ napływy te zbiegają się w czasie z komentarzami dotyczącymi spowolnienia tempa wzrostu inflacji, a nawet tezami o jednorazowym wyskoku CPI spowodowanym niską bazą z ub.r. wynikającą z krytycznie niskich notowań ropy, ponownie w łasce mogły znaleźć się obligacje o stałym oprocentowaniu. W ostatnich tygodniach kontrakty na stopę procentową wyraźnie spadły (nawet o 20 pkt bazowych), co oczywiście nie przełożyło się na wycenę obligacji stałokuponowych na Catalyst, z tej prostej przyczyny, że wcześniej nie reagowały one także na wzrost stawek FRA/IRS. Klimat do plasowania tego rodzaju długu bez wątpienia poprawił się jednak w ostatnim czasie, co nie oznaczy jeszcze, że znajdą się chętni by przetestować apetyt inwestorów indywidualnych na tego rodzaju dług. Naturalnie z pominięciem firm oferujących wysokie kupony w emisjach dwu-, trzyletnich. Tego rodzaju oferty nigdy nie miały wiele wspólnego z notowaniami stawek IRS.

Skoro o nich mowa – stworzony przez Obligacje.pl Indeks Default Rate spadł do 2,7 proc. w I kwartale br. (to odsetek niewykupionych obligacji względem papierów zapadających w tym terminie), co jest wskazaniem najniższym od półtora roku. Żeby lepiej naświetlić ten wynik, warto wspomnieć, że 2,6 proc. to absolutne minimum zanotowane w historii badań (od 3,5 roku). A jeszcze dwa kwartały temu było to ponad 5 proc. Mniejszy odsetek defaultów na Catalyst nie jest jednak niespodzianką – dobre warunki gospodarcze pozwalają prosperować także słabszym podmiotom (a to one narażone są na utratę płynności w pierwszym rzędzie). Po drugie Catalyst ma już za sobą okres młodzieńczego entuzjazmu oportunistycznie wykorzystanego przez nieuczciwych emitentów do plasowania długu, który okazał się bezwartościowy. Tego rodzaju emisji jest po prostu mniej, a przynajmniej mniej trafia ich na rynek wtórny. Chętni do oferowania podobnych papierów może by się znaleźli, gorzej z chętnymi do ich obejmowania – poprzednie lata nauczyły ostrożności inwestorów indywidualnych, a oferujących dbania o reputację.

Zaprzeczeniem tej tezy wydaje się być renesans tzw. małych emisji publicznych w zestawieniu z wciąż wysokim odsetkiem emisji o wartości do 10 mln zł, które nie zostały wykupione w ostatnich 12 miesiącach (więcej niż co czwarta emisja nie została wykupiona). Ale i w grupie nowych małych emisji widoczny jest trend odchodzenia od emisji „życzeniowych” – których spłata opiera się bardziej na optymistycznych wizjach przyszłości niż rzeczywistej i aktualnej zdolności do spłaty długów. Niezłym przykładem jest uruchomiona w poniedziałek emisja Uniserv-Piecbud (10 mln zł) organizowana przez DM NWAI, który najwyraźniej również odrobił lekcję z przeszłości.

Więcej wiadomości kategorii Komentarze

Emisje