niedziela, 16 maja 2021

Newsroom

Best ma dosyć delewarowania; chce ruszyć na zakupy

msd | 15 kwietnia 2021
Dług netto windykacyjnej grupy spadł w ubiegłym roku o jedną czwartą, zatrzymując się poniżej 90 proc. jej kapitałów własnych. Po trzech latach przerwy, Best chce wrócić do zakupu portfeli wierzytelności, między innymi za pieniądze pochodzące z planowanych publicznych ofert obligacji.

W ubiegłym roku grupa Best zanotowała 365,4 mln zł spłat wierzytelności z zarządzanych portfeli (wzrost o 22 proc. r/r), z czego 328,3 mln zł to wpłaty zrealizowane na własny rachunek (wzrost o 25 proc.). Dalsze wstrzymanie inwestycji w portfele nieregularnych długów pozwoliło windykatorowi wypracować 209,7 mln zł cash flow operacyjnego (138,6 mln zł rok wcześniej). 

Przy wygenerowanej gotówce i wsparciu kredytów bankowych, Best spłacił w ubiegłym roku prawie 229 mln zł obligacji. Dług netto grupy spadł w tym czasie o 134,9 mln zł do 437,5 mln zł, notując najniższy poziom od ponad czterech lat. Stanowił on 0,87x kapitałów własnych (1,21x rok wcześniej), co oznacza, że tak kalkulowane zlewarotwanie Bestu znajdowało się najniższej od połowy 2015 r. (po drodze zaszło jednak sporo zmian w polityce rachunkowości, by wspomnieć wdrożenie MSSF 16, czy „przesunięcie” udziałów Hoista w jednym z FIZ-ów z kapitałów do zobowiązań). 

- Od trzech lat w zasadzie nic nie kupujemy. Skupiliśmy się na doskonaleniu procesów wewnętrznych i windykacji. (…) Nie ukrywam, że nie jest naszym celem, żeby dalej schodzić z zadłużeniem. Uważamy, że ten poziom jest naprawdę niski. Raczej myślimy o powrocie do zakupów i zwiększeniu zadłużenia – powiedział Krzysztof Borusowski, prezes Bestu, podczas czwartkowej videokonferencji.

- Nasze zadłużenie netto bardzo szybko spada. Jak dla mnie, wskaźnik 0,87 jest już trochę za niski. Ale w tym otoczeniu biznesowym daje nam możliwość dobrego startu w nadchodzących transakcjach  – uzupełnił Marek Kucner, wiceprezes Bestu odpowiedzialny za finanse grupy.

Best nie od dziś sygnalizuje chęć powrotu do zakupu portfeli wierzytelności. Zdaniem przedstawicieli spółki, kolejne fale pandemii powodują, że rynek budzi się do życia wolniej niż jeszcze można było tego oczekiwać w ubiegłym roku. Planów spółki w sprawie zapowiadanych emisji obligacji bynajmniej to nie zmienia, bo jest co kupować. 

- Obserwujemy powrót rynku do normalnego poziomu, transakcje na nim już się odbywają. Mamy nadzieje na wzięcie udział w części z nich. Czekamy na zatwierdzenie prospektu przez KNF, który powinien znajdować się w ostatniej fazie prac. I będziemy wychodzić na rynek z emisjami obligacji – zapowiedział prezes Bestu.

W styczniu windykator złożył do KNF prospekt dla programu publicznych emisji obligacji o łącznej wartości do 200 mln zł.

Według szacunków spółki, zeszłoroczna podaż portfeli niezabezpieczonych bankowych wierzytelności detalicznych spadła o 37 proc. r/r do 5,8 mld zł. Płacona za nie cena wyniosła zaś średnio 11 proc. i była najniższa od co najmniej 2015 r. 

- Cały czas sądziliśmy, że 2021 r. będzie inny, że uwolni się kwestia pandemii. Nic takiego się nie stało. Dlatego myślę, że to nie 2021 r., a dopiero kolejne lata przyniosą znaczący wzrost podaży wierzytelności – wyjaśnił Krzysztof Borusowski, którego zdaniem zwiększenie podaży bankowych NPL-i wymagać najpierw zwiększenia akcji kredytowej.

Na koniec 2020 r. bilansowa wartość posiadanych przez Best wierzytelności wynosiła 938,4 mln zł, z czego windykator spodziewa się odzyskać nominalnie 2,17 mld zł (ERC), w tym 214 mln zł to pieniądze należne Hoistowi, który jest koinwestorem w funduszu Best III NSFIZ. W samym 2021 r. Best zamierza zwindykować 332,2 mln zł (bilansowo 287,6 mln zł). W tym samym czasie grupa ma do spłaty 300,3 mln zł krótkoterminowych zobowiązań. Część z nich już rozliczyła, by wspomnieć wykup wartych 10 mln zł papierów BST0321 (po weekendzie spółka ma też do wykupu papiery BST0421). 

Kończąc ubiegły rok na rachunkach Bestu znajdowało się 65,6 mln zł środków pieniężnych, co było najniższą wartością od połowy 2019 r. Posiadana gotówka pokrywała – niższe niż zwykle – 0,22x krótkoterminowych zobowiązań grupy. Rok 2021 grupa rozpoczęła jednak od uplasowania pierwszej od trzech lat emisji obligacji (20 mln zł dla inwestora finansowego), dalszego wstrzymania zakupów i spłat powyżej budżetu. W I kwartale tego roku Best otrzymał bowiem rekordowe 97,7 mln zł wpłat, z czego 86,9 mln zł przypadało na jego własne portfele.

Jeszcze słowo o zeszłorocznych wynikach. Przy wyższych niż oczekiwano spłatach, skonsolidowane przychody Bestu wzrosły o 33 proc. r/r do 295,1 mln zł, a skorygowana o inwestycję w Kredyt Inkaso EBITDA gotówkowa grupy poprawiła się o 24 proc. do 215,5 mln zł. Zysk netto to z kolei 34,3 mln zł (19,5 mln zł rok wcześniej), z czego większość pochodziła z samego IV kwartału.

O ile księgowe wyniki windykatora w 2019 r. obciążone były przeszacowaniami portfeli, to w 2020 r. znalazły się one pod wpływem 45,5 mln zł odpisy wartości inwestycji w Kredyt Inkaso (Best ma 33,1 proc. akcji konkurencyjnej spółki).

- Niestety, Waterland przez pięć lat absolutnie nic nie pokazał, to znaczy pokazał, że nie potrafi zarządzać tym biznesem. (…) Kredyt Inkaso mocno się pogubiło w swoim biznesie – powiedział Krzysztof Borusowski.

Na Catalyst znajduje się pięć serii obligacji Bestu z terminami wykupu od sierpnia tego roku do września 2022 r. (seria wygasająca 20 kwietnia już została wycofana z obrotu). Najdłuższe z nich – BST0922 – drożeją w czwartek o 0,48 pkt proc. do 99,5 proc. nominału, co daje 3,83 proc. rentowności.

Więcej wiadomości o Best S.A.

Więcej wiadomości kategorii Catalyst

Emisje