wtorek, 07 lipca 2020

Newsroom

Podsumowanie tygodnia: Obligacje sprzedają się dobrze

Emil Szweda | 26 czerwca 2020
Najaktywniejsza obecnie grupa inwestorów na rynku pierwotnym nie zawiodła oczekiwań emitentów – zapisy na obligacje PCC Exol zredukowano o 61 proc., a na Arche o 33 proc. Czekamy na wyniki Ghelamco.

W pierwszym półroczu wartość emisji publicznych przeprowadzonych na podstawie prospektów emisyjnych wyniosła 225 mln zł, co stanowi nieznaczną, ale jednak poprawę w porównaniu do I półrocza ub.r., gdy było to 197 mln zł i to wspomaganych większą różnorodnością ofert (w tym roku emisje przeprowadziło tylko trzech emitentów, przed rokiem pięciu). Spełniają się więc nasze oczekiwania – wobec marniejącego w oczach oprocentowania depozytów bankowych i po obniżeniu kuponów obligacji oszczędnościowych najbardziej przedsiębiorczy inwestorzy indywidualni zwracają wzrok w stronę papierów korporacyjnych, mimo wyższego ryzyka tych inwestycji.

Ryzyko jest jednak rekompensowane oferowanym oprocentowaniem. 5,5 proc. od PCC Exol to wprawdzie dokładnie tyle samo, ile ten sam emitent oferował inwestorom w lutym br., ale na tle papierów o zmiennym oprocentowaniu, premia jest wyższa o 1,4 proc. (o tyle spadł w tym czasie WIBOR). Dlatego, choć Exol oferował papiery za 25 mln zł, popyt przekroczył 64 mln zł – w emisji wzięli więc udział nie tylko inwestorzy, którzy otrzymali środki z wykupionej przed terminem wcześniejszej emisji PCC Exol, ale również ci, którzy chcieli ulokować nowe środki. Jeszcze lepiej oferowaną premię widać to na przykładzie Arche – deweloper przeprowadził tzw. małą emisję publiczną (czyli bez prospektu) oferując 6 proc. i papiery warte 11 mln zł. W tym samym czasie na Catalyst jego starsze emisje o zmiennym oprocentowaniu notowane są z rentownością poniżej 5 proc. Nic zatem dziwnego, że ta mała emisja przyciągnęła 16,4 mln zł. W piątek przyjmowano jeszcze zapisy w dwóch emisjach Ghelamco wartych łącznie 110 mln zł i w przyszłym tygodniu przekonamy się, czy popyt dopisał także i w tym przypadku, ale ponieważ kupon ustalono na 6,1 proc., a starsze serie (o zmiennym oprocentowaniu) dają na Catalyst 4,5-5,0 proc. wynik powinien być satysfakcjonujący.

Czy na tyle, by rynek ofert publicznych rozruszał się jeszcze bardziej w drugim półroczu? Na pewno nie w skali pamiętanej z najlepszych lat (2016-17), kiedy wartość emisji publicznych adresowanych do inwestorów indywidualnych na podstawie prospektów emisyjnych podchodziła pod 2 mld zł rocznie. Ale jeśli liczyć na kolejne emisje Ghelamco, powrót na rynek publiczny Kruka oraz ewentualne emisje Alior Banku (mogą być adresowane do inwestorów indywidualnych, choć jeśli do nich dojdzie nominał pojedynczej obligacji nie będzie niższy niż 0,4 mln zł), wówczas wynik w granicach 0,5 mld zł w całym 2020 r. może być osiągalny. A to oznaczałoby powrót do warunków z 2015 roku.

Obok niskiego oprocentowania lokat i obligacji oszczędnościowych sprzymierzeńcem ofert publicznych jest sytuacja rynkowa. Fundusze inwestycyjne po marcowych umorzeniach nadal odbudowują poduszki płynnościowe, a ze względu na dotychczasowe portfele zbudowane na papierach o zmiennym kuponie nie mogą liczyć na napływ nowych środków (ich zyski odsetkowe będą spadały). Inwestorzy indywidualni przez najbliższych kilka miesięcy mogą pozostać jedyną aktywną stroną popytową, ale choć emitenci będą ich kusić, powinni pozostać wybredni. Wrócił czas rynku inwestora, a nie każda oferta – nawet z wyższymi kuponami – będzie usprawiedliwiać podejmowane ryzyko. Bądź co bądź, gospodarcze skutki pandemii to wciąż wielka niewiadoma.

Więcej wiadomości kategorii Komentarze

Emisje